Polskie rasy psów myśliwskich - Waldemar Feculak - część 4

POLSKIE RASY PSÓW MYŚLIWSKICH -  część 4

Gdzie ich szukać?

 

Mam nadzieję, że w tej kilkuodcinkowej serii nieco przybliżyłem myśliwym ogara i gończego polskiego jako doskonałe psy myśliwskie. Zdaję sobie sprawę, że informacje, jakie zawarłem w swoich artykułach nie wyczerpują tematu, ale też nie taki był ich cel. Głównym zadaniem było zwrócenie uwagi myśliwych na obie rasy. Sądząc po ilości listów i telefonów, jakie otrzymuję, artykuły po części spełniły swoją rolę. Oczywiście nie jest tak, że hodowle ogarów i gończych polskich są oblegane przez myśliwych, ale widać wzrost zainteresowania obiema rasami jako psami myśliwskimi. O ile do niedawna z każdego miotu część szczeniąt szła do myśliwych, a część „na kanapy”, to obecnie zdecydowana większość a nawet całe mioty trafiają do myśliwych. Tak jest i u mnie i u innych hodowców, od których mam informacje. Jest to prawidłowa tendencja. Prawdziwą szansą dla obu ras jest ich wykorzystanie w łowiectwie. Jest też w tym pewne niebezpieczeństwo dla naszych gończaków. Chodzi o eksperymenty hodowlane myśliwych „hodowców”. Nie pozwólmy „skundlić” ogara i gończego polskiego. Każdy z nas myśliwych zna wielorasowe „psy myśliwskie” podobne trochę do terierów, trochę do jamników czasem do posokowców, zależnie od inwencji i genialnych pomysłów „hodowców”. To, co napiszę teraz dotyczy wszystkich ras, także ogara i gończego polskiego. Psy myśliwskie (i nie tylko) na przestrzeni czasu ulegały ciągłym zmianom, a obecnie znane rasy bardzo często powstawały w wyniku krzyżówek kilku już istniejących. Celem było osiągnięcie określonych efektów eksterierowych i użytkowych. Była to jednak hodowla planowa oparta często na bezwzględnej selekcji uzyskanego w ten sposób materiału. Taka przemyślana i długotrwała hodowla doprowadziła do dużej różnorodności ras o określonych cechach użytkowych. Obecnie każdy myśliwy może wybrać rasę odpowiednią dla siebie, wybór jest bardzo duży. Psy rasowe będące wynikiem takiej hodowli dają największe prawdopodobieństwo i użytkowości i dobrego eksterieru. Naprawdę nie ma potrzeby eksperymentowania i wyważania otwartych drzwi. Takie eksperymenty zawsze mają niepewny efekt końcowy, a pojedyncze egzemplarze dobrze polujących wielorasowców (jeden na kilkaset) tylko potwierdzają regułę, że „udatność” psów użytkowych: rasowych i kundli jest nieporównywalnie większa na korzyść tych pierwszych. O ile wśród kundelków nieliczne są do zaakceptowania użytkowo, o tyle wśród psów rasowych tylko nieliczne nie sprawdzają się w łowiectwie i to często z winy właściciela, a nie genetyki. Chciałbym i myślę, że nie tylko ja, ale każdy polski myśliwy, aby nasze gończe i ogary pozostały sobą, a ich jakość podnośmy my hodowcy poprzez dobór odpowiednio wyselekcjonowanego i sprawdzonego materiału, na pożytek polskim myśliwym i polskim łowiskom. Chałtura i komercjalizacja w hodowli to zła droga. Jeśli ktoś chce zarobić pieniądze to nie w tej branży.

Teraz chciałbym jeszcze odpowiedzieć na najczęściej powtarzające się pytania. Gdzie można nabyć użytkowe ogary lub gończe polskie? W każdej z ras sytuacja wygląda nieco inaczej. Ogólnie liczba hodowli tych ras jest mała. Jako hodowlę rozumiem nie jednomiotowe zdarzenia, lecz sytuację, gdzie od jakiegoś czasu w miarę regularnie są mioty (regularnie to w przypadku ogara i gończego polskiego znaczy jeden lub dwa mioty w roku). Takich hodowli jest zaledwie kilka, a jeśli sytuację zawęzimy jeszcze do hodowli używających psów sprawdzonych użytkowo, to sprawa wygląda jeszcze mierniej. Tu różnica w proporcjach między hodowlami użytkowymi a nieużytkowymi przemawia na korzyść gończych polskich. W tej rasie większość psów jest w rękach myśliwych i większość hodowli używa psów sprawdzonych. Nieco inaczej wygląda to w przypadku ogarów, gdzie znaczna część hodowców większą wagę przywiązuje do eksterieru niż do użytkowości. Jest jednak i tu kilka hodowli wykorzystujących tylko psy sprawdzone użytkowo. Taki reżim hodowcy muszą sobie narzucić sami, gdyż aktualne przepisy hodowlane nie nakładają niestety na hodowcę takiego obowiązku.

Zachęcam myśliwych, aby starali się dotrzeć do takich właśnie hodowli. Oczywiście, z „jednomiotowej” hodowli też mogą wyjść bardzo dobre psy (trafny dobór rodziców). Żaden hodowca nie da gwarancji na to, co wyrośnie z ośmiotygodniowego szczenięcia, jednak prawdopodobieństwo, że będzie to pies użytkowy znacznie wzrasta, jeśli w hodowli używa się psów polujących lub sprawdzonych pod kątem użytkowym w konkursach. Przy wyborze nie należy kierować się wiarą w opowieści hodowcy, a raczej starać się zobaczyć potencjalnych rodziców w akcji (na polowaniu lub na konkursie). Równie wiarygodne są dyplomy rodziców z konkursów (najlepiej kilku) lub renoma hodowli potwierdzona dobrymi wynikami psów z niej pochodzących. Wydaje mi się, że myśliwi rzeczywiście zainteresowani gończymi polskimi mogą już znaleźć coś dla siebie.

Na zakończenie jeszcze raz gorąco polecam myśliwym ogary i gończe polskie jako doskonałe psy myśliwskie nie ustępujące w pracy innym, obcym rasom, a często przewyższające je. Dodatkowym atutem jest ich polski rodowód i jako takie najlepiej komponują się z polską knieją u boku polskiego myśliwego. Polecam je także leśnikom, którzy najczęściej mieszkają na uboczu, w lesie. Ogary i gończe polskie oprócz wysokich walorów użytkowych wykazują także cechy stróżujące. Jeśli do tego dodamy ich szlachetny wygląd to stanowić mogą dobrą wizytówkę myśliwego i leśnika.


Darz Bór

Waldemar Feculak


Źródło: skrót artykułów publikowanych  w „Braci Łowieckiej" w latach 90-tych w ramach promocji wówczas jeszcze mało znanych ras.